Dla 2 graczy Karciane Recenzje Strategiczne

Spokojnie jak na wojnie

Recenzja gry planszowej “Nieustraszeni: Normandia”

Data wydania: 2020
Liczba graczy: 2
Czas gry: 45-60 min
Sugerowany wiek: 14+
Wydawca: Ogry Games
Główne mechaniki: budowanie talii, rzuty kośćmi

Kiedy byłem małym chłopcem miałem swój własny zestaw żołnierzyków. Z niezwykłą czcią i dokładnością rozstawiałem wszystkie oddziały na dywanie, ażeby zaimprowizować działania wojenne na środku salonu. Twórcy gier wojennych również musieli to robić, z czasem jednak, kiedy dorośli, nie wypadało już bawić się w wojnę plastikowymi figurkami. Aby czerpać dalszą radość z zabawy w wojnę postanowili stworzyć mechanikę, rozpisać statystyki jednostek, dorzucić reguły i voilà! Mamy grę wojenną opartą na prostych zasadach, a zarazem pozwalającą dużym chłopcom pobawić się w strategów.


Ogólny zarys

W grze “Nieustraszeni” naszym zadaniem będzie poprowadzić plutony strzelców w głąb Francji, podczas lądowania aliantów w Normandii w 1944 roku. Jest to gra dwuosobowa, w której gracze stają po stronie wojsk niemieckich i alianckich. Na przestrzeni 12 scenariuszy połączonych w kampanię, będziemy zdobywać i utrzymywać kluczowe cele na mapie. Każdy scenariusz posiada inne rozmieszczenie żetonów, ułożenie mapy, jak i warunki zwycięstwa, czy talie startowe obu graczy. Cała gra napędzana jest kartami, dzięki którym wykonywać będziemy akcje na planszy. 


Przygotowanie i rozgrywka

Po wyborze scenariusza i strony konfliktu, gracze tworzą mapę i rozmieszczają swoje siły według podanego w instrukcji schematu. Każdy osobno tworzy swoją rezerwę oraz talię początkową. Scenariusz kończy się  w momencie wypełnienia celu, przez którąś ze stron. Najczęstszym warunkiem zwycięstwa będzie kontrolowanie obszarów o określonej wartości punktowej. Każda misja posiada krótki zarys historyczny, co stanowi smaczek dla interesujących się historią tamtego okresu. Jeśli zdecydujemy się na rozegranie kampanii, z tyłu zeszytu znajdziemy tabelkę, w której możemy zapisywać postępy i wyniki naszych rozgrywek.

Każda runda rozgrywa się w ten sam sposób. Gracze dobierają po 4 karty ze swojej talii. Następnie każdy z nich wybiera w tajemnicy jedną i równocześnie odkrywa; wyższa wartość inicjatywy (w lewym górnym rogu) określa kto rozgrywa swoją rundę jako pierwszy. Gracze po kolei zagrywają karty ze swojej ręki, bądź wycofują do rezerw, aby przywrócić je w późniejszej fazie gry do talii. 

“Nieustraszeni” to klasyczny deck builder. Naszą talię zasilać będziemy kartami z wcześniej ułożonej rezerwy. Mechanika budowania talii łączy się tu z taktycznymi manewrami na planszy. Każda z kart posiada kilka przypisanych jej akcji, z których zawsze wybieramy jedną. Wśród dostępnych działań będziemy klasycznie już poruszać jednostki i atakować, ale także wzmacniać nasze wojska kartami z rezerw, dokonywać zwiadu, manewrować, czy przejmować rozpoznane tereny. Cyfra przy każdej z akcji na karcie mówi ile razy możemy ją wykonać. W talii, poza kartami walki, znajdziemy też kartę mgła wojny, która będzie pełnić rolę zapychacza. Dobieramy ją za każdym razem kiedy przeprowadzamy zwiad na nierozpoznanym terenie. 

Poza kartami, w grze będziemy kierować żetonami reprezentującymi nasze siły na planszy. Każdy posiada swoją nazwę, literę drużyny do której jest przypisany oraz wartość obrony bazowej. Z drugiej strony żetonu walki znajduje się jego zakreślona wersja – oznacza to, że dany oddział został przygwożdżony, czyli traci najbliższy ruch. Na planszy znajdziemy także wartości punktowe obszarów oraz znaczniki określające jakie jednostki mogą pojawić się w wyznaczonych punktach zbornych. 

Oddział strzelców przygwożdżony przez kaemistów
Oddział strzelców przygwożdżony przez kaemistów

Ostrzał wroga jest tu jednym z ważniejszych, choć nie jedynym sposobem na zwycięstwo. Mechanika walk opiera się na rzutach k10. Oprócz standardowego strzału do przeciwnika, istnieje też możliwość prowadzenia ognia ciągłego, czy atakowania obszarów za pomocą moździerza. Każdy oddział rzuca określoną na karcie liczbą kostek. Obronę atakowanego określa się dodając jego wartość bazową obrony, premię za kafelek terenu, na którym znajduje się i liczbę obszarów jakie dzielą nas od celu. Wynik równy, bądź wyższy na kostce oznacza sukces. W takim wypadku właściciel zestrzelonego oddziału usuwa z ręki, bądź talii, odpowiadającą mu kartę. W przypadku braku takiej karty, żeton oddziału usuwa się z pola walki.


Recenzja i podsumowanie

Oprawa graficzna tego tytułu jest rewelacyjna! Ilustracje na kartach są niezwykle barwne i świetnie wyglądają, wykonane podobną techniką do kart postaci z gry “Western Legends”. Każda z nich zawiera fikcyjne imię i nazwisko żołnierza, jakie pojawiały się często w tamtym okresie historii. Starannie wykonane kafelki pola bitwy prezentują różne rodzaje terenu i znajdujące się na nich zabudowania. Każdy z nich posiada oznakowanie, niezbędne do szybkiego ułożenia mapy, oraz wartość obrony jaką otrzymują jednostki na tym terenie. Całość oddaje klimat działań wojennych i doskonale prezentuje się na stole. Wszystkie dostępne akcje, czy statystki są tu wyraźnie oznaczone, przez co gra wygląda świetnie, a jednocześnie nie zaburza czytelności. Moim zdaniem jest to zręczny kompromis formy i treści produktu – estetyczny, a zarazem bez zbędnej przesady.

Największą zaletą “Nieustraszonych” jest niski próg wejścia i prostota zasad, które przyswaja się już po pierwszym przeczytaniu instrukcji. Rozgrywka jest bardzo emocjonująca i na tyle przystępna, że nawet casualowi gracze się w niej odnajdą. Praktycznie już po pierwszych ruchach możemy płynnie wskoczyć w rozgrywkę. Jedyne co może nas mylić przez kilka pierwszych scenariuszy, to akcje na kartach walki. O ile takie akcje jak ruch i atak są oczywiste, tak dowodzenie, maskowanie, czy różne typy wykonywanych ataków, mogą na początku być dla graczy mało intuicyjne. Płynniejsze wejście i oswojenie się z tym poprawiłoby dodanie skrótów do gry, na której streszczono by działanie wszystkich dostępnych akcji.  

Choć “Nieustraszeni” to dość niewielki tytuł, to twórcy postarali się, żeby nie zbrakło tu smaczków historycznych, które wprowadziłyby trochę klimatu do rozgrywki. Wspomniane już nazwiska żołnierzy sprawiają, że nie kierujemy bezimiennym botem, ale konkretnym członkiem oddziału. Fabularne wstępy dają nam ogólny pogląd na to, jaka była sytuacja obu stron konfliktu i w jakich warunkach toczy się walka. Rozumiemy więc, że zdobycie danego punktu wiąże się z odbiciem wioski, czy wycofaniem naszych ludzi na bezpieczne pozycje. Gra dzięki temu staje się mniej bezimienna, a zdobywanie punktów na mapie, przestaje być tylko czystą matematyką. Scenariusze można również łączyć w kampanię, gdzie dano nam chociażby możliwość zapisywania bohaterskich czynów poszczególnych żołnierzy – niby mała rzecz, a potrafi sprawić, że lepiej zapamiętamy nasze wojenne zmagania. Warto też dodać, że większość scenariuszy jest asymetryczna względem posiadanych oddziałów, co sprawia, że walka każdą ze stron zmusza do wykorzystania innej taktyki.

Dużo w temacie gry pisałem na temat wykorzystania taktyki. No właśnie, z jednej strony jest to ważny aspekt tego tytułu, z drugiej bardzo mocno utrudniony przez losowość. Jest to powód, dla którego część graczy może odbić się od tego tytułu. Mamy co prawda wpływ na to jakimi oddziałami wzmocnimy naszą talię, jednak ich dobór jest już czysto przypadkową kwestią. Podobnie atak, mamy jedynie wpływ na to, jak ustawimy nasze oddziały, jednak o sukcesie decyduje tu rzut kością, który często może grać na naszą niekorzyść. Jeśli losowość w tego typu tytułach jest dla was uciążliwa, to może to być czynnik decydujący o rezygnacji z zakupu gry.

Podsumowując, gra “Nieustraszeni” to tytuł obok, którego nie mogłem przejść obojętnie w poszukiwaniu ciekawych i angażujących gier dwuosobowych. Pozycja ta już po pierwszej rozgrywce wysoko skoczyła w moim rankingu planszówkowym, mimo że jestem umiarkowanym fanem gier o tematyce II wojny światowej. Jest to moim zdaniem udany mix taktyki i losowości, połączonych z negatywną interakcją. Cieszę się, że mimo wielu przesuniętych premier w 2020 r, ten tytuł mógł się ukazać w polskim wydaniu, a i chodzą słuchy o dodatku z ramienia tego samego wydawcy, na co mogę odpowiedzieć jedynie “shut up and take my money!

Do kogo adresowana?

Szukających prostych i wciągających gier dla 2 osób. Fanom wojennych gier taktycznych z negatywną interakcją i graczom, którym nie przeszkadza losowość.

Wykonanie gry na bardzo wysokim poziomie! Kolorowe ilustracje żołnierzy, jak i świetny zabieg z nadaniem im indywidualnych imion. Kafelki planszy dobrze odwzorowują pole bitwy.

Co tu dużo mówić… gra wojenna, w której dwie strony walczą o kontrolę terenów 🙂

Gra jest przeznaczona wyłącznie dla 2 graczy, więc problem skalowalności jej nie dotyczy.

Co prawda rozgrywka opiera się na scenariuszach, jednak w moim odczuciu są one w pełni regrywalne, dodatkowo kampania może zostać rozegrana oddzielnie każdą ze stron.

Niestety dość duża, jak na grę taktyczną, gdzie gracze powinni przemyśleć dokładnie swoje ruchy. Złe dobranie kart, czy rzut kością mogą skutecznie pokrzyżować nam plany.

Plusy:

  • Klasyczny deck builder z przyjemną dawką taktycznych zmagań na planszy;
  • Przystępność zasad;
  • Smaczki historyczne;
  • 12 w pełni regrywalnych scenariuszy, które można połączyć w kampanię;

Minusy:

  • Losowość;
  • Brak podręcznego skrótu z wyjaśnieniem akcji;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *