Ekonomiczne Eurogry Karciane Recenzje

Ubóstwo (nie) jest cnotą

Recenzja gry planszowej „Londyn”

Data wydania: 2020
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ok. 90 min
Sugerowany wiek: 14+
Wydawca: FoxGames

Gry historyczne traktujące o czymś innym, niż wojny i podboje nigdy nie wydawały mi się czymś szczególnie ciekawym. Patrzyłem na nie z szacunkiem, ale w mojej hierarchii stały zawsze o poziom niżej od tytułów w których dominowały motywy fantastyczne czy sci-fi. Gdyby jeszcze jakiś czas temu, ktoś powiedział mi, że zaangażuję się w grę o odbudowie Londynu, najprawdopodobniej pokiwałbym głową z politowaniem.


Ogólny zarys

Gry Martina Wallac’a nie były mi nigdy jakoś szczególnie bliskie. Po jednej partii w „Świat Dysku”, czy „Brass” nie czułem się specjalnie zachęcony do jego tytułów, jednak jak pokazuje życie, pierwsze wrażenie bywa często mylne. „Londyn” nie leżał początkowo w obszarze moich zainteresowań, mimo to postanowiłem dać mu szansę. Warto zaznaczyć, że nie miałem nigdy okazji grać w pierwszą edycję gry, jednak czytając opinie tych, którzy testowali obie wersje, można wyraźnie wywnioskować, że druga edycja przeszła spore zmiany na plus.

Plansza główna z odrzuconymi kartami miasta
Plansza główna z odrzuconymi kartami miasta

W tym tytule stajemy w konkury, jako architekci, których zadaniem jest odbudować stolicę Zjednoczonego Królestwa po wielkim pożarze, który miał miejsce w XVII w. Nasze części miasta tworzyć będziemy za pomocą kart, które przyniosą nam prestiż i pieniądze. Musimy być jednak ostrożni, gdyż kolejne lokacje będą również przyciągać ubóstwo, którego nadmiar może narazić na szwank naszą reputację i wynik końcowy.


Przygotowanie i zasady

Przygotowanie gry jest bardzo szybkie i polega głównie na ułożeniu talii miasta, która jest też zegarem odmierzającym czas do finalnego podliczenia punktów. Karty oznaczono odpowiednio literkami A, B i C; które wyznaczają poszczególne etapy gry. Początek ma służyć głównie pomnożeniu naszych środków finansowych, zaś następne stopniowo pozwalają zbijać gromadzące się ubóstwo oraz dodawać do naszych dzielnic dobrze punktowane karty. Plansza główna służyć będzie nam jako licznik punktów, ale także posiada puste pola, na które trafiać będą odrzucone przez nas karty. Pod nią umieszczamy trzy pierwsze karty dzielnic, których zakup zapewni nam odpowiednie profity. Gracze otrzymują startowe zasoby w postaci 6 kart miasta oraz 5 funtów. I to właściwie wszystko, można zaczynać odbudowę Londynu!

Żetony pieniędzy i pożyczek
Żetony pieniędzy i pożyczek

W swojej turze gracz zawsze dobiera jedną kartę z planszy lub talii miasta. Na początku tury istnieje także możliwość spłacenia pożyczki. Następnie aktywny gracz wybiera jedną z poniższych akcji:

  • zagrywa z ręki dowolną liczbę kart;
  • kupuje jedną z dostępnych dzielnic;
  • aktywuje swoje miasto;
  • dobiera jeszcze 3 karty;

Mechaniką napędową tego tytułu jest budowanie stołu (ang. tableau building) podobnie jak w grze „Na skrzydłach” czy „Osadnicy: Narodziny Imperium”. Istotnym wyjątkiem jest to, że większość kart jakich użyjemy do budowy „silniczków” będzie jednorazowa, wobec czego duży nacisk w grze kładzie się na krótkoterminowe planowanie. Zagranie karty z ręki wiąże się z odrzuceniem karty o takim samym kolorze na planszę główną, dzięki czemu staje się ona dostępna dla innych graczy. Niektóre z kart mogą posiadać także koszt wyrażony w monetach, wymagany do ich zagrania.

W talii miasta możemy trafić na karty biedoty, których nie będziemy mogli wykorzystać do budowy, ani odrzucić w celu zagrania innej karty. Pozbycie się ich jest możliwe za pomocą niektórych kart dzielnic, czy miasta, lub w momencie gdy przekroczymy dozwolony limit na ręce. 

Karty biedoty
Karty biedoty

Karty z ręki wykładać będziemy w naszej strefie gry, tworząc tzw. stosy. To ile powstanie stosów zależy już w pełni od każdego z graczy i przyjętej strategii. Podczas akcji aktywowania miasta możemy otrzymać profity z ułożonego w ten sposób „silniczka”. Jest jednak jedno „ale”, każda taka akcja spowoduje, że otrzymamy znaczniki ubóstwa za wszystkie posiadane stosy (aktywowane, bądź nie) karty na ręce i ewentualne niespłacone pożyczki. Należy pamiętać, że aktywne są jedynie karty na wierzchu każdego ze stosów.

Zgromadzone ubóstwo ma wpływ na nasz finalny wynik w grze. Na koniec gracz, który posiada najmniej znaczników ubóstwa, odrzuca wszystkie, a pozostali zmniejszają swoją pulę ubóstwa, o taką samą wartość. Każdy z graczy modyfikuje swoją punktację zgodnie z przelicznikiem umieszczonym na planszy głównej. Dodatkowe ubóstwo otrzymujemy także za każdą kartę, która pozostała na naszej ręce w momencie zakończenia rozgrywki.

Znaczniki ubóstwa
Znaczniki ubóstwa

Jedną z dostępnych akcji jest również zakup dzielnic. Tu sprawa jest bardzo prosta – uiszczamy koszt wskazany na wybranej karcie, umieszczamy ją w swoim obszarze gry i otrzymujemy bonusy w postaci dodatkowych kart, punktów prestiżu i redukcji ubóstwa. Część dzielnic zapewni nam także korzyści podczas aktywacji miasta oraz coś na kształt specjalnej zdolności. W lewym górnym rogu oznaczono położenie dzielnicy (N albo S) oraz to czy jest nadbrzeżna, czy nienadbrzeżna – informacja ta może mieć znaczenie w przypadku niektórych kart miasta.

Karty dzielnic
Karty dzielnic

Ocena i podsumowanie

Na początku należy podkreślić, że „Londyn” to tytuł bardzo elegancki i wymagający w swojej prostocie. Pudełko jest bardzo oszczędne w grafiki i na promocyjnych slajdach od wydawcy nie było szczególnie zachęcające, jednak moje podejście zmieniło się kiedy otrzymałem egzemplarz gry. Trzeba przyznać, że urok „Londynu” tkwi właśnie w tej specyficznej stylistyce oraz kartach z bardzo ładnymi ilustracjami. Z tego co wiem to w polskim wydaniu zrezygnowano z pudełka z bocznym zamknięciem na magnes. Z jednej strony trochę szkoda, z drugiej to raczej zbędny luksus, który zapewne pozwolił obniżyć finalną cenę produktu. Okładka instrukcji świetnie kontrastuje swoim bordowym kolorem z pudełkiem, a jednocześnie zachowana jest w tym samym skromnym i eleganckim stylu.

Odbiór zaburzają nieco pionki do zaznaczania punktacji, które wyglądają trochę jak wyjęte z prostej gry planszowej, sprzed 20 lat. Również żetony ubóstwa mogłyby zostać inaczej zaprojektowane, tak aby lepiej dopasować się do całej reszty kartonowych elementów. 

Reguły są bardzo przystępne i lektura instrukcji przebiega sprawnie. W razie problemów, w pudełku znajdziemy skróty wielkości standardowej karty do gry, które jasno wskazują graczom, co mogą zrobić w swojej turze. Opanowanie gry zajmuje naprawdę niewiele czasu, a możliwości jakie oferuje są stosunkowo szerokie. Sam byłem zaskoczony, ile kombinowania można doświadczyć w ramach tak niedużego tytułu, który wydawać by się mogło, jest czymś w rodzaju fillera, pomiędzy poważniejszymi planszówkami. „Londyn” to przede wszystkim sztuka optymalizacji tego co mamy na stole i na ręku. Dobre karty stwarzać będą okazje do zgarnięcia szybkich punktów, jednak w parze z rozwojem zawsze będzie szło ubóstwo, którego poziom musimy kontrolować i odnosić do innych graczy. Ograniczenie to nakłada nam „lejce” i powstrzymuje przed zbyt gwałtownym rozwojem. 

Gra posiada jedną z cech, którą bardzo cenię w grach, a jest to możliwość przebierania w strategiach i zmieniania ich za każdym podejściem. Możemy maksymalnie zadłużyć się na początku i zebrać szybko środki na rozwój; możemy skupować dzielnice, bądź ograniczyć się do jednej, której zdolność pozwoli nam realizować nasz plan; możemy grać zachowawczo na kilka stosów i jeśli dobrze to poprowadzimy, to zawsze mamy szansę na zwycięstwo. Kiedy już lepiej poznamy grę, warto poeksperymentować i spróbować pójść w bardziej ryzykowne zagrania. Niekiedy nasze plany może zaburzyć lekka losowość wynikająca z dociągu kart, jednak wydaje mi się, że łagodzi ją możliwość dobrania karty z planszy głównej.

Elementem, który słabo tu działa według mnie jest skalowalność. Gra poza zwiększeniem dostępnych miejsc na planszy, na odrzucone karty, nie wprowadza żadnych innych zmian. Liczba kart w talii miasta pozostaje zawsze taka sama, wobec czego musimy się przygotować na to, że rzadziej trafiać do nas będą niektóre karty przy 3-4 graczach, a najdotkliwiej na początku odczujemy brak gotówki. W tym wypadku używanie pożyczek jest jak najbardziej uzasadnione. Patrząc na to z drugiej strony efekty kilku kart są o wiele korzystniejsze w większym gronie graczy – ich użyteczność w grze na 2 osoby, jest więc praktycznie zerowa. Głównie te, które pozwalają zyskiwać pieniądze od każdego z graczy. 

Początkową niechęć do gry „Londyn” zastąpił naprawdę duży entuzjazm z mojej strony i pozytywne wrażenia po ograniu tego tytułu. Nie jest to mini „Brass” jak mogłoby się niektórym wydawać, jednak to elegancka i ambitna od strony mechanicznej gra. Prosta, lecz nie prostacka, z niskim progiem wejścia, na pewno zyska sobie szerokie grono odbiorców i być może zachęci do odkrywania kolejnych tytułów Martina Wallace’a.

Do kogo adresowana?

Graczy, którzy lubią średnio-ciężkie tytuły ekonomiczne, w których można trochę pokombinować. Gry z niskim progiem wejścia, dające jednocześnie graczowi spore możliwości budowania swojego „stołu” i osiągnięcia wysokiego wyniku.
Wykonanie
Interakcja
Skalowalność
Regrywalność
Przyjemność z gry

Samo pudełko bardzo gustowne, oszczędne w grafiki. Ilustracje na kartach kolorowe, przyciągają wzrok i ubarwiają całą rozgrywkę. Ponarzekać można jedynie na pionki na torze punktowym, które kojarzą się z bardzo starymi grami, również znaczniki ubóstwa mogłyby być inaczej zaprojektowane.

Bardzo niewielka i ogranicza się do działania kilku kart, które mogą nieznacznie wpłynąć na innych graczy. Bardziej musimy obserwować co odrzucają nasi gracze na planszę główną, czy to ile ubóstwa zgromadzili.

Skalowalność bardzo niska. Przy zmianie graczy otrzymujemy jedynie więcej miejsc na planszy głównej, na odrzucone karty. Talia miast pozostaje bez zmian, bez względu na liczbę graczy. Kilka kart działa korzystniej przy rozgrywce w większym gronie.

Możliwość eksperymentowania i próbowania nowych strategii. Podchodzenie za każdym razem do tego tytułu na nowo, gwarantuje całkiem długi żywot tej gry.

Gra daje sporo satysfakcji wynikającej z uruchamiania swoich miast i zgarniania profitów, a przy tym opracowywania coraz to nowych strategii.

Plusy:

  • Możliwość tworzenia nowych strategii;
  • Ciekawa mechanika wzrostu poziomu ubóstwa;
  • Nieskomplikowana i łatwa do opanowania;
  • Bardzo stylowa i elegancko wykonana z małymi wyjątkami;

Minusy:

  • Drobne problemy ze skalowalnością gry;
  • Lekka losowość przy dociągu kart z talii miasta – może zaburzyć planowanie;

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu FoxGames

2 Replies to “Ubóstwo (nie) jest cnotą

  1. Ta gra mnie naprawdę zainteresowała. Już w czasie czytania tekstu, zastanawiałem się nad tym, jakie taktyki obiorę w czasie gry! Koniecznie muszę mieć tę grę!

    1. Polecam! 😉 Gra w bardzo racjonalnej cenie w stosunku do zawartości i tego co oferuje mechanika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *