Newsy & Opinie

Wieśniak – to brzmi dumnie – czym są Stwory z Obory?

Pianie koguta, intensywny zapach łajna, czy huk ciągników – to typowe elementy, które znajdziemy na wsi. Nikt jednak nie spodziewałby się tam przygód rodem z Dungeons & Dragons. Czy za pomocą wideł, cepa lub worka z nawozem można poskromić straszliwe bestie? Dzięki prototypowi karcianej gry „Stwory z Obory” mogłem się o tym lepiej przekonać.

„Stwory z Obory” to karciana gra autorstwa Tomasza Bolika, która jak sam przyznaje, stanowi połączenie świata Wiedźmina i Jakuba Wędrowycza. Kto z fanów RPG nie marzył kiedyś by wcielić się w jednego z ulubionych bohaterów, wyrzynać w pień znienawidzone bestie i levelować jak dziki. To samo pragnienie podzielają postacie z gry „Stwory z Obory”. Celem każdego z nich jest zostać sławnym pogromcą potworów, mimo że bliżej im raczej do Don Kichota, niż do wilka z Rivii. Na co dzień zajmujący się rzemiosłem, po godzinach jednak łapią za to co pod rękę i ruszają do walki. Widać więc, że gra będzie miała raczej charakter humorystyczny. Świadczą o tym nie tylko groteskowe grafiki potworów i bohaterów, ale także dowcipne przypisy.

Bohaterowie w grze "Stwory z Obory"
Bohaterowie w grze „Stwory z Obory”

Cała gra opiera się o talie kart, wśród których znajdziemy talię ekwipunku, eksploracji i potworów. Naszym celem będzie zdobycie 7 punktów sławy zanim zrobią to pozostali gracze. Głównym ich źródłem jest wsławienie się w walce, jednak można je także zdobyć handlując, czy dociągając wydarzenia. Na kartach ekwipunku znajdziemy dodatkowe punkty wspomagające nas w walce. Będą się one różnić kolorami, gdyż dają premię jedynie w starciu z konkretnym typem potwora. Również nasz bohater wypełniając punktami sławy pole w określonym kolorze zyska dany bonus w potyczkach. Karty żółte i czarne, na które natrafimy w talii eksploracji są uniwersale i odnoszą się do każdego typu bestii.

 

Karty ekwipunku
Karty ekwipunku

 

Karty walki
Karty walki

Tura gracza składa się z 3 następujących po sobie rund. Pierwsza opcjonalna to handel, który pozwoli nam za zdobyte miedziaki zakupić broń, życie, bądź też zyskać wspomniane punkty sławy. Następnie pobieramy jedną kartę eksploracji do swojej ręki. Ostatnim krokiem jest dociągnięcie i rozpatrzenie karty z talii potworów, tu możemy natknąć się na przeciwników, jak i na wydarzenia.

Każdy poszukiwacz przygód prędzej, czy później trafi na swoje przeznaczenie i stanie oko w oko z potworem, którego ubicie zapewni mu sławę i miedziaki. Kiedy już do tego dojdzie gracz ma do wyboru dwie ścieżki. Może zmierzyć się z bestią i zaryzykować utratę życia w razie porażki. W takim wypadku inny gracz może podnieść poziom trudności starcia poprzez dodanie karty wzmacniającej do potwora. Wynik potyczki sprawdza się poprzez dodanie bonusów bohatera plus rzut kością. Jeśli rezultat jest równy bądź wyższy od siły stwora wraz z ewentualnymi wzmocnieniami to gracz zdobywa nagrodę opisaną na karcie przeciwnika. Drugim sposobem na rozpatrzenie karty potwora jest wystawienie zlecenia. Wytrawny łowca potworów to nie ten, który nie zważa na niebezpieczeństwo, ale ten który wie kiedy na to niebezpieczeństwo narazić innych. Jeśli wybierzemy tę opcję możemy dodać maksymalnie 3 zakryte karty, które wzmocnią bestię, bądź zagrać kartę typu przebranie, która przynosi nam profity w przypadku przegranej, bądź braku walki. Istnieją także karty czarne, które rozpatruje się jako pierwsze i z reguły określają one z góry wynik potyczki.

„Stwory z Obory” to lekki i przyjemny tytuł, który można zaproponować jako filler w przerwie między większymi grami w większym gronie, jak i rzucić na stół podczas imprezy. Humorystyczny charakter tej gry na pewno sprzyja wszelkim luźnym spotkaniom w domu, czy nawet w pubie. Doskonale sprawdzi się wśród fanów słowiańskiej mitologii, choć mam wrażenie że i Ci którzy kompletnie jej nie znają też będą się dobrze bawić. Twórca jest profesjonalnym grafikiem, stąd docenić można chociażby kolorowe rewersy kart, czy ciekawe ilustracje bohaterów i stworów. Mimo, że jest to wersja prototypowa to jak dla mnie grafiki kart spokojnie mogą się znaleźć w wersji finalnej gry. Jak przystało na wersję testową, zasady czasem nie do końca są sprecyzowane, czy jasne. Momentami ciężko znaleźć odpowiedzi w instrukcji na dręczące pytania. Różnorodny system zdobywania punktów sławy, jak na tak mały tytuł to bardzo duży plus. Jedni mogą zbroić się po zęby i mierzyć się z potężnymi przeciwnikami, inni natomiast mogą wystawiać zlecenia, kupować punkty, bądź zagrywać karty pułapki, aby dojść do zwycięstwa. Emocje w tym tytule stoją na wysokim poziomie, bowiem często będziemy musieli ryzykować, aby przegonić naszych przeciwników w wyścigu po sławę. Problemem tego tytułu jest moim zdaniem początkowe rozłożenie, które mam wrażenie niektórym daje dużą przewagę już na starcie. Nie chodzi nawet o same zdolności specjalne, które warto byłoby przemyśleć, co o zestaw ekwipunku. Niektóre bronie dają podwójne premie, podczas kiedy inne przynoszą jednorazową korzyść. Może dobrym rozwiązaniem byłoby ustanowienie pewnego zestawu kart początkowych, bądź w późniejszych fazach gry umieszczenie odkrytych kart broni na rynku, żeby nie kupować kota w worku i wyrównać szanse u wszystkich graczy. Pojawiają się także głosy o zbyt małej liczbie monet na start, są to jednak moim zdaniem detale, które wyklarują się po zebraniu kompletnego feedbacku od wszystkich testerów. Nie ulega wątpliwości, że obrany kierunek, jak i sama gra zbierają pozytywne opinie. Doszlifowanie pewnych elementów, które wpłyną na końcowy kształt wydaje się tu jedynie formalnością. 

Przykładowa potyczka
Przykładowa potyczka

Jako, że jest to dopiero prototyp to nie chcę stawiać kropki i ostatecznej oceny, jednak odbiór gry jest bardzo pozytywny i myślę, że domknięcie wszystkiego nie będzie wielkim wysiłkiem ze strony twórcy. Strona wizualna prezentuje się znakomicie, a klimat wiejskiego fantasy daje się świetnie odczuć – szczególnie adresowany do fanów słowiańskich mitów i legend. Okazuje się, że aby zdobyć sławę pogromcy potworów czasem wystarczy status wiejskiego macho i znajomość obsługi cepa. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *