Kiedy byłem małym chłopcem miałem swój własny zestaw żołnierzyków. Twórcy gier wojennych również musieli to robić, z czasem jednak, kiedy dorośli, nie wypadało już bawić się w wojnę plastikowymi figurkami. Aby czerpać dalszą radość z zabawy w wojnę postanowili stworzyć mechanikę, rozpisać statystyki jednostek, dorzucić reguły i voilà!
Strategiczne
Pora liczenia minionków
Świat gier planszowych, jak i komputerowych zdaje się wzajemnie przenikać dogłębnie. Mamy wiele gier bez prądu, które zostały wiernie odwzorowane na cyfrowych platformach. Możemy też spotykać tytuły, które z wersji PC zostały przełożone na planszę. Ciężko jednak wyobrazić sobie grę typu MOBA, która kojarzy się wyłącznie z cyfrową rozrywką, w wersji planszowej.
Fly me to the moon
Wśród gier w klimacie fantasy można znaleźć na rynku różnorakie motywy, które mniej lub bardziej zapadają w pamięć graczy. Co jednak można powiedzieć o tytule, w którym zmutowane dziki walczą z cybersamurajami o kontrolę terenu, a pradawne demony Oni strzegą boga Tsukuyumi? Brzmi dość dziwnie, a zarazem fascynująco? Jeśli chcecie wiedzieć więcej to zapraszam do recenzji, w której swoje zdanie wyrażą również testerzy.
Na ramię broń!
Chociaż II wojna światowa funkcjonuje w zbiorowej świadomości jako jedna z najczarniejszych kart w historii ludzkości, to ów okres po dziś dzień stanowi inspirację m. in. dla twórców gier, w tym gier bez prądu. Za temat przewodni swojego pierwszego projektu obrało go studio Duck’s Games i postanowiło dzięki niemu zawojować rynek gier planszowych.
Gobliny vs. Ludzie
Wielkie spektakularne bitwy, dowodzenie całymi armiami, czy staranne rozwijanie gospodarki – te motywy świetnie znane są fanom gier strategicznych, które swój początek wzięły w wojskowości, żeby z czasem stać się rozrywką dla zwykłych zjadaczy chleba. W świecie planszówkowym istnieje kilka dużych tytułów, które opierają się na wyżej wspomnianych kwestiach jak: “Twilight Imperium”, “Kemet”, czy “Wojna o Pierścień”.
Do świątyni nie tylko w niedzielę
Rynek gier wciąż zasypywany jest nowościami i ciężko na dłużej pozostać przy jednym tytule. Twórcy nie mają łatwego życia i aby stworzyć coś interesującego muszą przebić się przez masę już istniejących gier. Są jednak pozycje, które mimo upływu lat cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem. Przykładem tego może być “Kemet”, który po latach został ponownie wypuszczony na rynek dzięki wydawnictwu Funiverse.






