Recenzja gry “Panda Spin”
Data wydania: 2025
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: ok. 25 min
Sugerowany wiek: 14+
Wydawca: Muduko
Główne mechaniki: zarządzanie ręką, zagrywanie zestawów, zbieranie lew
Gry karciane od Muduko zdążyły nas przyzwyczaić do tego, że mamy raczej do czynienia z niezobowiązującą rodzinną rozrywką. Proste motywy z lekkim twistem z reguły były tym czego odbiorcy mogli się spodziewać po marce z pomarańczowym logo. Niemałym zaskoczeniem z mojej strony była ambitniejsza karcianka jaką jest “Panda Spin”. Czy ta pozycja znacząco wyróżni się w portfolio wydawcy?
Ogólny Zarys
Tłem fabularnym jest tytułowa Panda, która żując liście bambusa zapragnęła stać się jednym ze zwierząt chińskiego zodiaku. Zadanie to nie liche. Nie wiem jak to się odnosi do całej rozgrywki, ale rzeczona Panda tam występuje i wraz z innymi zwierzętami spotkamy ją na kartach. Naszym zadaniem będzie jak najszybsze pozbycie się ich z ręki poprzez wygrywanie lew. Zwycięzcą zostanie gracz który zdobędzie najwięcej punktów bambusa na koniec rozgrywki.
Zasady i Mechanika
Na środku stołu umieszczamy pulę punktów bambusa oraz wybieramy, którą stroną wyłożymy znacznik Pandy (będzie on mieć znaczenie podczas zagrania jej karty). Wydzielcie, a następnie potasujcie i rozdajcie każdemu graczowi losową kartę żywiołu. Wyznaczą one pierwszego gracza oraz zestawy, które wezmą udział w rozgrywce. Po wtasowaniu wszystkich kart i zbudowaniu talii, rozdajemy po 12 każdemu graczowi. Jesteśmy gotowi, aby zawalczyć o pędy bambusa!
W grze “Panda Spin” występuje 5 kolorów kart związanych z 5 żywiołami. W skład każdego koloru wchodzi 1 karta żywiołu, a także 13 kart zwierząt z wartościami. Karty zwierząt są dwustronne: biała i niebieska. Rozpoczynamy rozgrywkę zagrywając białą stronę, jednak jeśli spasujemy i nie uda nam się wygrać lewy, to nasze karty wracają na rękę niebieską stroną do góry. Ta część karty posiada wyższe wartości lub kilka takich samych oraz dodatkowe symbole zapewniające bonusowe efekty, z których możemy skorzystać, choć nie musimy.
Gracz, który rozpoczyna lewę musi zagrać jedną lub więcej kart w określonych przez grę kombinacjach. Mogą to być single, zestawy, sekwensy lub formacje. Wyjątkowym układem jest bomba, która posiada 4 te same wartości, charakteryzuje się tym, że przebija wszystkie inne kombinacje. Wyjątkowe są karty żywiołów, które zapewniają nam wygraną lewę natychmiastowo, jeśli na stole nie znajduje się już bomba. Możemy je jednak zagrać tylko kiedy spełniamy opisane na nich warunki. Przy kolejce bez zagranych karty żywiołów zwycięzcą zostaje ostatni gracz, który nie spasował. Może on odrzucić wszystkie zagrane karty. Ten przywilej posiadają także gracze, którzy posiadają w swoim układzie przynajmniej jedną kartę niebieską stroną do góry. Jeśli jeden z uczestników pozbędzie się wszystkich kart z ręki, to zdobywa tyle punktów ile kart ma gracz z ich największą liczbą, jednak maksymalnie 7. Runda kończy się gdy tylko jedna osoba przy stole została z kartami na ręce, jeśli ktoś przekroczył próg 15 punktów to rozgrywka dobiega końca. Jeśli nie, to karty są przetasowywane i następuje kolejna runda.
Recenzja i Podsumowanie
“Panda Spin” to w istocie tytuł, który błyszczy wśród innych karcianek. I to dosłownie, bowiem samo wykonanie gry powoduje rozszerzenie źrenic. Rewersy są starannie zaprojektowane oraz posiadają błyszczące wzory, co często występuje jedynie w edycjach premium danych tytułów. Tutaj możemy cieszyć się taką jakością w standardowym pudełku. Dodatkowo rewersy wyraźnie wskazują jaka strona karty jest używana przez gracza: biała czy niebieska. Opakowanie również zasługuje na pochwałę. Twórcy pokusili się o opatrzenie całości mieniącymi się w świetle wzorami, a na okładce umieścili kolorową Pandę, którą spotkamy także na kartach. Zachwycając się rewersami, nie można zapomnieć o clue, czyli ilustracjach zwierząt, a te są bardzo szczegółowo narysowane oraz przykuwają oko dobraną paletą barw.
Tytuł opiera się na słynnym zbieraniu lew, chociaż żadnych lew faktycznie tutaj nie zbieramy, a pozbywamy się kart. Tak na marginesie muszę przyznać, że zauważyłem prawdziwy renesans tej mechaniki, albo po prostu za długo siedziałem w swojej jaskini, bo mam wrażenie że co druga karcianka dziś ją oferuje. Pandzia zabawa z pozoru wydaje się błaha. W trakcie rozgrywki jednak przekonamy się, że wiele ruchów musimy zaplanować, a i dobrze przemyśleć, jak efektywnie zejść ze wszystkich kart z ręki, tak żeby nie zablokować się na kilka kolejek. Mechanika obracania kart to ciekawy motyw jaki tu zastosowano. Sprawia, że przegrywanie nie wiąże się ze stratą, a może być taktycznym zabiegiem, który pozwoli nam zagrać potężne kombinacje w kolejnych rundach. Dodatkowo niebieska strona często posiadana dodatkowe symbole pozwalające nam odrzucić zbędną kartę, otrzymać punkt, czy też wybrać sobie dowolną wartość do naszego układu. Cenną właściwością niebieskich kart jest także możliwość odrzucenia ich wraz z reszta układu, nawet jeśli spasujemy. Widać po tym, że gra pozwala nam na kilka sposobów pozbywać się kart z naszej ręki. Czytając kilka recenzji natknąłem się na porównanie do Tichu. Nigdy nie miałem do czynienia z powyższym tytułem, jednak odwołując się do opisów można znaleźć pewne podobieństwa.
To co w “Panda Spin” nie do końca mi pasuje to losowość przy rozdaniu, która może czasem mocno nas zablokować na kilka kolejek gdzie będziemy ze spuszczoną głową obserwować jak pozostali gracze pozbywają się kart, a my jak mantrę powtarzać “pas”. Możemy mieć wysokie wartości, jednak niemożność zagrania czegokolwiek do wyłożonej formacji całkowicie wyłączy nas z zabawy. Dobrze, że istnieje alternatywa w postaci ułożenia bomby, czy karty żywiołu, która może przywrócić nas do gry, jednak bez tego na ręku niewiele wskóramy.
Obracająca się Panda to gra, która na początku nieco mnie zraziła, jednak z kolejnymi rozgrywkami dużo zyskała. Jest tu trochę kombinowania z tym co mamy na ręku, a mechanika obracania kart dodaje nowy poziom strategii w tego typu karciance. Bajeczne wykonanie to wartość sama w sobie, która sprawia, że miło obserwować to pudełku na naszym Kallaxie. Zachęcam do zapoznania się z tym tytułem i cierpliwości przy pierwszych podejściach, co być może sprawi, że gra zostanie na stałe włączona w Wasz planszówkowy repertuar.
Grę kupisz tutaj:
Do kogo adresowane?
Graczy poszukujących niebanalnych tytułów karcianych w stylu Tichu, jednak z pewnym twistem i ciekawą mechaniką obracania kart. Gier opartych na zbieraniu lew.
Piękne zarówno ilustracje zwierząt, jak i zdobione rewersy kart, które nie są tak oczywiste przy sklepowych edycjach karcianek.
Interakcja z innymi graczami, gdzie przebijamy zagrane kombinacje.
Grałem jedynie w 4 osoby i rozgrywka toczy się naprawdę dobrze, jednak słyszałem że na 2 osoby również się sprawdzi.
Gra pozwala mieszać talie żywiołów, jednak mocno nie zwiększa to regrywalności tytułu. Myślę, że losowość przy rozdaniu kart sprawi, że za każdym razem będziemy musieli kombinować z układami.
Losowość związana z rozdaniem kart co może sprawiać, że nie zawsze będziemy w stanie odpowiedzieć czy reagować na zagrania przeciwników.

Plusy:
- Piękne wykonanie przykuwa wzrok;
- Oryginalny twist z obracaniem kart przy przegrywaniu;
- Dynamiczna mimo, że wymaga kombinowania;
Minusy:
- Losowość w rozdaniu kart może nas zablokować;
Za udostępnienie gry do recenzji dziękuję wydawnictwu Muduko















