Familijne Logiczne Recenzje

Gry na podróż – Fits i Ubongo

Często gdy wybieramy się w dłuższą podróż chcielibyśmy zabrać ze sobą ulubione gry, jednak ich rozmiar i liczba elementów znacząco utrudniają transport. W takich momentach poszukujemy lekkich tytułów, które moglibyśmy zmieścić w podręcznym bagażu i czerpać tyle samo satysfakcji co z ich dużych odpowiedników. Z pomocą przychodzi tu wydawnictwo Egmont, które niedawno wypuściło na rynek podróżne wersje takich hitów jak „Ubongo” i „Fits”. Zapraszam do dwóch krótkich recenzji, w których przyjrzę się i ocenię wspomniane tytuły.

Recenzja gry „Ubongo Extreme: Dzikie i Trudne”

Data wydania: 2020
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ok. 20 min
Sugerowany wiek: 8-108
Wydawca: Egmont

Gra „Ubongo” autorstwa Grzegorza Rejchtmana stała się jedną z bardziej ogrywanych pozycji wśród szybkich gier logicznych. Szybko zyskała sobie rzesze fanów za sprawą dziecinnie prostych zasad i szerokiego pola do popisu dla entuzjastów logicznych łamigłówek. Nic więc dziwnego, że gra doczekała się kolejnych odsłon, w tym omawianej tu wersji turystycznej z ekstremalnym zacięciem.


Ogólny zarys

„Unbongo Extreme” to miniaturowa wersja gry „Ubongo”, którą bez problemu zmieścicie w kieszeni od plecaka i rozegracie niemal w każdych warunkach. Czym ta odsłona różni się od oryginału? Zamiast dwustronnych planszetek mamy do dyspozycji karty, na których układać będziemy wzory w 4 kolorach. Podobnie jak w klasycznej wersji, tak i tu możemy wybrać opcję z 3 i 4 elementami układanki. Najważniejszą jednak zmianą jest to, że zamiast standardowych figur, używać będziemy heksagonalnych kształtów do zapełniania pola w kształcie plastra miodu. Stąd dziwić może fakt, że to lew sygnuje ten tytuł zamiast pszczoły, ale nie czepiajmy się szczegółów 🙂

4 stosy kart z układankami
4 stosy kart z układankami

Przygotowanie i zasady

Przygotowujemy rozgrywkę tasując wszystkie karty i rozdzielamy według kolorów. Następnie decydujemy czy używać będziemy wersji łatwiejszej (3 kafelki) czy trudniejszej (4 kafelki). Gracze jednocześnie biorą karty z różnych stosów, dobierają wskazane numerami kafelki i jednocześnie próbują zapełnić wszystkie jasne pola swojej karty. Tradycyjnie już ten, kto ukończy zadanie jako pierwszy krzyczy „Ubongo!” i rozpoczyna odliczanie do 20. Najszybszy gracz i ci, którzy zdążyli zakryć swoje wzory w czasie, odkładają karty na bok – będą się liczyć jako 1 pkt. Pozostali, którzy nie zmieścili się w czasie oddają swoje karty graczowi, który krzyknął „Ubongo!”, dzięki czemu najszybszy gracz może zgarnąć premię.

Gra kończy się w momencie wyczerpania jednego ze stosów kart, wygrywa gracz, który zdobył najwięcej kart. Poza standardową rozgrywką istnieje wariant zaawansowany, w którym tylko najszybsza osoba punktuje za ukończenie zadania, reszta odrzuca swoje karty. „Ubongo Extreme” przewiduje także tryb solo, w którym to w 20 min musimy rozwiązać jak najwięcej łamigłówek.


Podsumowanie i opinia

Rozgrywka w „Ubongo Extreme” podobnie jak w wersji oryginalnej dostarcza wiele frajdy i satysfakcji z wykonywania kolejnych zadań. Trzeba podkreślić, że za zmianą kafelków idzie znaczące utrudnienie zabawy (w końcu to wersja ekstremalna). Heksagonalne wzory stwarzają realne wyzwanie i czasem upłynie sporo czasu, zanim uda nam się ukończyć dane zadanie. Nie musimy się tutaj martwić presją czasu i przesypującym się piaskiem w klepsydrze. Naszym zmartwieniem będą inni gracze i to jak szybko ukończą swoje układanki. Może to kwestia indywidualna, ale niektóre wzory na kartach udało mi się pokryć znacznie łatwiej od innych (mimo takiego samego poziomu trudności). Ciężko wyrokować czy jest to bardziej kwestia szczęścia, czy wprawy. Co do punktowania to jest moim zdaniem znacznie sprawiedliwsze, niż losowe dobieranie kryształków z sakiewki w klasycznej wersji gry. Mimo, że premiowany jest najszybszy gracz, to pozostali mają szansę nadrobić i nie wypaść z wyścigu po zwycięstwo.

„Ubongo Extreme” to zdecydowanie ciekawa i warta uwagi odsłona tej serii. Kompaktowy rozmiar pozwoli cieszyć się zabawą w niemal każdym miejscu, a skomplikowane wzorki na kartach zapewnią wyzwanie nawet najbardziej wymagającym.

Plusy:

  • Poziom wyzwania zadowoli wymagających graczy „Ubongo”;
  • Gra, w którą można zagrać praktycznie wszędzie i włączyć każdego;
  • Moim zdaniem lepsze zasady punktowania;

Minusy:

  • Niektóre wzory na tym samym poziomie trudności wydają się łatwiejsze do ukończenia;

Recenzja gry „Fits Travel”

Data wydania: 2020
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ok. 30 min
Sugerowany wiek: 8-108
Wydawca: Egmont

Kolejną pozycją w tej recenzji jest gra „Fits Travel”, która jest podróżną wersją gry, o tym samym tytule. O ile z podstawową odsłoną „Ubongo” miałem wcześniej styczność, o tyle „Fits” było dla mnie dość obcym tytułem, jednak z dość prostą i intuicyjną mechaniką. Wystarczy rzut oka na okładkę, aby domyślić się, że będziemy mieli do czynienia z grą tetriso-podobną. 


Przygotowanie i zasady

Na początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje rampę, planszę w wybranym przez siebie kolorze i odpowiadający mu zestaw klocków. Dobrane elementy nie różnią się niczym, więc nasz wybór sprowadza się jedynie do ulubionego koloru. Rozgrywka dzieli się na 2 rundy. Planszę z aktualnym numerem rundy umieszczamy na plastikowej rampie. Następnie tasujemy startowe karty (niebieskie) i losowo rozdajemy je graczom. Przydzielone na kartach figury umieszczamy jako początkowe na swoich planszach. 

Strona planszy w 1 rundzie gry
Strona planszy w 1 rundzie gry

W trakcie rozgrywki jeden gracz odkrywa karty z fioletowego stosu, a następnie wszyscy układają wskazaną figurę na szczycie rampy, dowolnie obracają i zsuwają w dół w linii prostej, do momentu aż zatrzyma się ona na dolnej krawędzi lub innej figurze (tak jak w komputerowym tetrisie). Gra toczy się do momentu wyczerpania fioletowego stosu kart. Gracze otrzymują punkt za każdy zapełniony rząd.

Druga runda przebiega podobnie i rozgrywa się na odwrotnej stronie planszy. W tym trybie poza zapełnionymi rzędami, staramy się pozostawiać odkryte symbole na planszy – 3 takie same premiują nas 3 punktami. Należy uważać na pola (-3), nie zakrycie ich będzie nas kosztowało utratę 3 punktów na koniec gry.

Strona planszy w 2 rundzie gry
Strona planszy w 2 rundzie gry

Podsumowanie i opinia

Obie rundy wymagają od nas kombinowania i starannego dopasowywania figur. Nie możemy jednak ich przykładać i upewniać się, że dany klocek znajdzie się w pożądanym przez nas miejscu. Możemy nim obracać jedynie na szczycie rampy, a następnie zsunąć po wybranym torze. Karty figur dobierane są losowo, co urozmaica rozgrywkę i pozwala uniknąć powtarzalności w tym tytule. Druga runda wymaga od nas większej precyzji i starannego manewrowania dobranymi klockami, w przeciwnym razie możemy stracić wiele punktów. Gra podobnie jak wspomniane „Ubongo Extreme” posiada kompaktowe wymiary, wobec czego wygodnie możemy zabrać grę gdziekolwiek i szybko wdrożyć nowych graczy.

Karty figur w grze "Fits"
Karty figur w grze „Fits”

To co mi się nie spodobało to zdecydowanie słabe wykonanie gry. Rampy wykonane są z cienkiego plastiku, a niektóre plansze łatwo wypadają z bocznych krawędzi, które powinny je solidnie mocować. W dodatku przesuwanie klocków jest o tyle problematyczne, że mocniejszy ruch może zaburzyć całą konstrukcję – co w oczywisty sposób wpływa na całą rozgrywkę. W oryginalnej wersji klocki są zdecydowanie solidniejsze i lepiej wpasowują się w siebie. W wariancie podróżnym niestety zostało to potraktowane po macoszemu.

„Fits” w wydaniu travel to całkiem zręczne przeniesienie klasycznego tetrisa do małego pudełka. Problemem pozostaje wykonanie, które może zaburzać całą rozgrywkę i mechanikę, która polega na dokładnym zsuwaniu figur w linii prostej. Zdecydowanie bardziej polecam „Ubongo” Extreme”, które w tym zestawieniu wyróżnia się bardzo na plus.

Plusy:

  • Kompaktowa wersja i proste zasady, w które szybko wdrożymy nowych graczy;
  • Dwie rundy stopniujące trudność i różnicujące rozgrywkę;

Minusy:

  • Niektóre plansze ciężko zamocować solidnie na rampie;
  • Klocki mogą wypadać i zaburzać całą rozgrywkę;

Za udostępnienie egzemplarzy do recenzji dziękuję wydawnictwu Egmont

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *