Recenzje Strategiczne

Fly me to the moon

Recenzja gry planszowej „Tsukuyumi: Full Moon Down”

Data wydania: planowana na początek 2021
Liczba graczy: 3-5
Czas gry: 90-150 min
Sugerowany wiek: 14+
Wydawca: What the Frog
Główna mechanika: Kontrola terenu

Wśród gier w klimacie fantasy można znaleźć na rynku różnorakie motywy, które mniej lub bardziej zapadają w pamięć graczy. Co jednak można powiedzieć o tytule, w którym zmutowane dziki walczą z cybersamurajami o kontrolę terenu, a pradawne demony Oni strzegą boga Tsukuyumi? Brzmi dość dziwnie, a zarazem fascynująco? Jeśli chcecie wiedzieć więcej to zapraszam do recenzji, w której swoje zdanie wyrażą również testerzy. Wspólnie zebraliśmy się w gdańskim lokalu Next lvl i ograliśmy ten tytuł w ramach jednego z celów w kampanii wspierającej pub podczas pandemii. Mam nadzieję, że ich zdanie pomoże Wam w podjęciu decyzji czy jesienią wesprzeć „Tsukuyumi” w kampanii crowdfundingowej.


Ogólny zarys

Akcja gry dzieje się w dalekiej przyszłości, w której ludzkość osiągnęła wysoki stopień rozwoju technologicznego i jest w stanie sięgnąć ku gwiazdom, by ostatecznie zniszczyć znienawidzonego władcę nocy Tsukuyumi. Ich misja kończy się niepowodzeniem, a  smoczy bóg w swym kamiennym więzieniu (które ludzie uważają za księżyc) rozbija się o powierzchnię ziemi doprowadzając do globalnej katastrofy. Z dna ocenau Tsukuyumi dowodzi swoją armią niebezpiecznych wojowników ONI, polujących na resztki ocalałych z dawnego świata. Niedobitki jednak nie mają w planach poddać się bez walki. Zarówno ludzie, cybernetyczni wojownicy, jak i inteligentne stworzenia rozpoczynają bój o dominację i o zdobycie Tsukuyumi. 


Zawartość i przygotowanie gry

„Tsukuyumi” to tytuł oryginalnie wydany za granicą przez King Racoon Games, w naszym kraju ukaże się on za sprawą What The Frog, kampania wystartować ma już 22 września tego roku!

Po otwarciu pudełka z grą moim oczom ukazała się mnogość elementów. Na pierwszy plan wybijają się kartonowe standy, które przybliżają sylwetki postaci, jak i czytelnie prezentują ich wytrzymałość, siłę oraz punkty podboju. Wersja ta wygrała z plastikowymi modelami jednostek i nie dziwię się, gdyż jest o wiele bardziej czytelna i nie zawala tak planszy, na której bywa gęsto od oddziałów.

Jeśli już o planszy mowa to areną naszych zmagań będzie wysuszony ocean powstały w wyniku lądowania Tsukuyumi. Poszczególne obszary mają kształt heksów, a ich ułożenie może być losowe lub możemy kierować się układem mapy ze scenariuszy. Liczba kafelków zmienia się wraz z liczbą graczy. Rodzajów terenów jest kilka i ich rozróżnienie, jak i działanie są proste do opanowania. Najcenniejszym i przykuwającym uwagę graczy będzie naturalnie obszar księżyca w centrum którego znajduje się Tsukuyumi. Jest on strzeżony przez oddziały ONI, które wystawiamy na początku gry. Ich wojska są bardzo liczne, a wśród nich znajdziemy różne typy wojowników, zaczynając od tych najsłabszych po legendarne jednostki. ONI są neutralne i głównie mają za zadanie przejmować tereny, jak i strzec drogi do centrum planszy.

Centralna część planszy z wojskami ONI
Centralna część planszy z wojskami ONI

Zwycięzcą gry będzie ten kto zdobędzie najwięcej punktów, a te przyznawane są głównie za zajmowane terytoria, realizowane misje frakcyjne, cele osobiste, czy za pozycję na torze inicjatywy.

Tor inicjatywy w grze "Tsukuyumi"
Tor inicjatywy w grze „Tsukuyumi”

Przygotowanie, jak na tak spory tytuł, nie jest specjalnie czasochłonne. Po ułożeniu mapy segregujemy znaczniki oraz karty wydarzeń i akcji w zasięgu wszystkich graczy. Następnie losujemy naszą frakcję i wszystkie związane z nią elementy w naszym zasięgu, takie jak planszetka, jednostki, znaczniki, czy wszystkie inne dedykowane jej elementy. W widocznym miejscu kładziemy tor inicjatywy i umieszczamy na nim znaczniki graczy w kolejności podanej w instrukcji. Każda rasa posiada swój kafelek startowy wokół którego rozmieści swoje siły początkowe wskazane na karcie frakcji. Każda strona biorąca udział w grze wprowadza po jednej misji, którą może zrealizować każdy z graczy i zgarnąć za to punkty zwycięstwa. 

Planszetka frakcji Nomads
Planszetka frakcji Nomads
Planszetka frakcji Cybersamurai
Planszetka frakcji Cybersamurai

Gra każdą z frakcji w „Tsukuyumi” to zupełnie inne doświadczenie i doznanie płynące z rozgrywki. Strony konfliktu są mocno asymetryczne i posiadają wyjątkowe cechy oraz cele.

  • Nomandzi to niedobitki wojsk marines, które specjalizują się w zabezpieczaniu zdobytych terenów i wysokiej mobilności;
  • Kampfgruppe to potężni, lecz nieliczni robo-wojownicy, ich siła jednak rekompensuje niską liczebność;
  • Dark Seed to zupełne przeciwieństwo poprzedniej frakcji, ich siła tkwi w mnogości jednostek, które dosłownie zalewają mapę;
  • Boarlords reprezentują wyższe stadium rozowju dzików, specjalizują się w ulepszaniu swoich młodych i okopywaniu na zdobytych pozycjach;
  • Cybersamuraje to futurystyczne podejście do klasycznych japońskich wojowników, którzy za pomocą potężnych łączy mogą osiągnąć znaczące ulepszenia w grze.
Planszetka neutralnej frakcji ONI
Planszetka neutralnej frakcji ONI

Nie za dużo tego? Jeśli tak, to odetchnijcie chwilę i zerknijcie poniżej co Hubert, jeden z testujących, ma do powiedzenia o grze.


Mogę napisać tyle, że gra sama elegancko prowadzi tymi kartami akcji chyba przez wszystkie fazy, co jest spoko bo nie trzeba zapamiętywać co się kiedy robi. Po jednej grze już wie się mniej więcej jak co działa i jakie taktyki powinno się stosować daną frakcją. Na minus raczej to, że pierwsza gra to taka bardziej seria losowych wydarzeń spowodowanych nieznajomością mechanik, ale jeśli komuś się spodoba to można na pewno fajnie zagrać sobie, już świadomie, kolejną gierkę.

Hubert

Jak wyżej wspomina Hubert, karty akcji świetnie prowadzą gracza za rękę i determinują sposób, w jaki potoczy się dana runda gry. Dobieramy je na drodze draftu, a następnie realizujemy kolejne fazy według kolejności na torze inicjatywy. Faza niebieska pozwala na dobieranie kart wydarzeń, zmianę w inicjatywie oraz używanie zdolności swoich frakcji; faza zielona skupia się na produkcji i poruszaniu czy walce ONI; faza czerwona daje graczowi możliwość przemieszczenia jego własnych oddziałów i zainicjowanie walk. Mimo, że fazy toczą się w określonej kolejności, to występują na kartach w różnej konfiguracji, co pozwala na uzyskanie większych lub mniejszych profitów z danej fazy akcji.

Armia frakcji Dark Seed
Armia frakcji Dark Seed

Walka jest nieodzownym elementem gier area control, nie inaczej jest w tym wypadku. Mechanika potyczek oparta jest również o karty, z których atakujący wybiera podbój zajmowanych terenów, zadawanie obrażeń, czy ataki specjalne przypisane do frakcji. Każda karta walki zawiera także opcje kontrataku, które wybierane są przez stronę zaatakowaną. 


Ocena i podsumowanie

„Tsukuyumi” plasuje się na poziomie cięższych gier strategicznych, mocno osadzonych w klimacie fantasy. W samej instrukcji znajdziemy dość obszerne przedstawienie każdej frakcji, jak i kodeks, który zawiera m. in komiks dający nam pobieżne spojrzenie na świat stworzony w grze. Dla wielu będzie to nie lada gratka i coś, co na pewno zachęci ich do sięgnięcia po tę pozycję. Warto wdrożyć jak najwięcej graczy, gdyż do zabawy może zasiąść od 3 do 5 osób. Pojedyncza rozgrywka w minimalnym składzie może trwać do 2 h, zwłaszcza jeśli są to pierwsze podejścia. 

Wykonanie tytułu jest bardzo solidne, a graficznie gra utrzymana jest w futurystycznym klimacie, zaczynając od czcionki, kończąc na wymyślnych i kolorowych ilustracjach. Planszetki graczy są bogato opisane i zawarto na nich wszystkie niezbędne szczegóły dotyczące działania danej frakcji, dostępnych jednostek, czy zasad specjalnych. Na pierwszy rzut oka mogą nieco przytłaczać nadmiarem informacji, jednak z biegiem czasu stają się bardzo przyjazne i wyraźnie naświetlają mechanikę działania danej rasy. To co mógłbym wytknąć na minus w wykonaniu to mało ciekawie wykonane kafelki terenu. Nie są zbyt różnorodne, a większość przedstawia wyschnięte dno oceanu, przez co są szare i nijakie. Nieco się rozpisałem, więc czas teraz byście poznali opinię Mateusza Polmańskiego.


Żeby zagrać wystarczy przeczytać kilka zasad. Jeżeli jesteś fanem gier strategicznych na pewno się odnajdziesz w tej produkcji. Będziesz zaskoczony mechanika walki, nie jest ona pozbawiona konsekwencji. Frakcje są różnorodne i unikatowe. Rozgrywa satysfakcjonująca, gracz posiada duży wpływ na przebieg rozgrywki. Mimo że gra nie posiada figurek a zamiast nich kartonowe znaczniki jest to na plus ponieważ nie trzeba zapamiętywać statystyk poszczególnych jednostek. Grafiki przyjemne dla oka. Plansze z polskim opisem frakcji są przemyślane oraz zawierają bardzo przydatne informacje w ścisłej formie. Podsumowując warto zainteresować się grą Tsukuyumi.

Mateusz

Mocną stroną gry jest na pewno asymetryczność frakcji. Nie jest to coś co znacząco utrudnia grę, jednak wymaga od graczy poznania mniej więcej każdej strony konfliktu, aby wiedzieć czego mogą się spodziewać w grze. Każda rasa posiada swoje unikatowe zdolności, jednostki, a także cele specjalne podkreślające ich charakter. Gra daje nam okazję do budowy wielu ciekawych strategii, a różnorodność frakcji wręcz wymusza na nas zmianę podejścia, w zależności od tego jaką armią kierujemy. Wykorzystując Dark Seed będziemy zalewać mapę i zdobywać nowe tereny w mgnieniu oka, podczas kiedy dowodząc Kampfgruppe będziemy mieli do dyspozycji jedynie kilka potężnych oddziałów , którymi będziemy musieli powoli wywalczyć sobie miejsce na planszy. Co o budowaniu strategii w „Tsukuyumi” myśli Mateusz Tabędzki?


Jako fan serii gier komputerowych Starcraft zasiadłem do rozgrywki z bardzo pozytywnym nastawieniem. I tak jak w strategii czasu rzeczywistego tu również się nie zawiodłem. Gra Tsukuyumi: Full Moon Down to gra zróżnicowana, z wieloma ciekawymi frakcjami i kafelkową planszą gry, która pozwala dowolnie modyfikować pole bitwy na którym gracze ścierają się ze sobą w drodze ku zwycięstwu. Fani figurkowych area controli mogą czuć się zawiedzeni, jednak kartonowe jednostki z nadrukowanymi statystykami pozwalają o wiele klarowniej policzyć siłę armii bez zaglądania do kart pomocy. Jasno i prosto liczymy też zdobyte w ciągu całej rozgrywki punkty, a mechanika dodawania jednostek neutralnych na planszę w sprytny sposób pozwala graczom na „wyrównanie szans” atakując tego, który w danym momencie wygrywa daną partię. Osobiście zasiadłem do partii już trzykrotnie, za każdym razem grając inną frakcją i szczerze muszę przyznać, że każda jest inna, każdą chce się sprawdzić i śmiało przy tym zróżnicowaniu można mieć swojego faworyta, którym gra się najlepiej. Polecam zdecydowanie wszystkim fanom gier strategicznych, którzy szukają tytułów mało powtarzalnych, gdzie każda rozgrywka będzie unikatowa i wyjątkowa.

Mateusz Tabędzki

Muszę przyznać rację Mateuszowi, że gra w „Tsukuyumi” za każdym razem jest inna, za sprawą prostej mechaniki kart akcji. Co rundę wybieramy spośród kart, na których w różnej konfiguracji umieszczono poszczególne fazy akcji. Dzięki temu każda nasza runda będzie wyjątkowa i nie będzie polegać na powtarzaniu jednej i tej samej sekwencji ruchów. 

Co do minusów gry to dość spora ilość elementów, która momentami może zaburzać czytelność tego co aktualnie dzieje się na planszy. Nie ma limitów umieszczania jednostek na danym terenie, wobec czego możemy czuć się przytłoczeni, szczególnie jeśli to nasze pierwsze podejście do gry. Kolejnym problemem, jaki dał mi się odczuć to losowa budowa mapy i rozmieszczenie naszych początkowych lokacji. Z jednej strony wydaje się to być zaletą, z drugiej jednak pozwoli niektórym graczom już w pierwszych ruchach z łatwością zrealizować cele z kart misji. Mogłoby to moim zdaniem być nieco bardziej utrudnione lub można by było dodać więcej kart misji. 

Co do finalnego, polskiego wydania to What the Frog przygotowują dodatek dla 2 osób – dobra wiadomość dla tych, którzy tytuł mogliby skreślić z powodu braku trzeciego gracza. Dodatkowo Żabki robią wszystko, żeby polscy odbiorcy dostali to, co było zawarte w kampanii na Kickstarterze. W rezultacie pudełko z grą zawierać może również elementy z dodatku „After the Moonfall” takie jak dodatkowe frakcje, epickie wydarzenia, czy alternatywne misje. Jak więc widzicie jest o co powalczyć i warto obserwować ten temat. 

Kultura  japońska czy klimaty mangi nigdy nie były mi specjalnie bliskie, jednak przy grze w „Tsukuyumi” spędziłem naprawdę dobrze czas. Tytuł charakteryzuje dla mnie szczególnie wysoka regrywalność. Wiele zmiennych w tej grze, jak i asymetryczne frakcje gwarantują wiele spotkań z „Tsukuyumi” w roli głównej. Trzymam kciuki za pomyślną kampanię i czekam w jaki sposób zaskoczy graczy polski wydawca.

Do kogo adresowana?

Świetna propozycja dla fanów gier strategicznych kładących nacisk na kontrolę terenu i potyczki na planszy. Wielbicieli gier mocno osadzonych w klimacie japońskiego fantasy. Zwolenników raczej cięższych tytułów.
Wykonanie
Interakcja
Skalowalność
Regrywalność
Przyjemność z gry

Wygląd jednostek na standach oddaje charakter każdej frakcji, a zarazem bardzo je różnicuje. Większość kart i elementów wykonana dość oszczędnie w detale. Najmniej porywające wydają się kafelki terenu, które są do siebie bardzo podobne.

Duży nacisk na negatywną interakcję, ciągłe ścieranie się z przeciwnikami i odbijanie zajętych terytoriów.

Rozgrywka zaczyna się od 3 osób w górę. Przy pełnym składzie może pojawić się problem z długim downtimem i przeciąganiem się kolejki, szczególnie jeśli jest to pierwszy kontakt z grą. Nie ma jednak większych problemów przy grze w 3,4 czy 5 osób.

Bardzo wysoka z racji asymetrycznych frakcji, dużego doboru kart akcji oraz zmiennego ułożenia planszy, co gwarantuje, że praktycznie nie będziemy mieli do czynienia z dwoma takimi samymi rozgrywkami.

Szukanie nowych rozwiązań taktycznych, eksperymentowanie ze zdolnościami i mocami poszczególnych frakcji oraz kombinowanie jak zagarnąć najlepsze tereny dadzą dużo satysfakcji wielbicielom area control.

Plusy:

  • Ciekawie stworzone asymetryczne frakcje;
  • Bardzo mocno odczuwalny klimat w grze;
  • Karty akcji różnicują każdą rundę gry;
  • Wiele możliwości na budowanie swojej strategii;

Minusy:

  • Momentami zbyt dużo elementów na planszy co zaburza czytelność;
  • Początkowe ustawienie może ułatwić wykonanie niektórych misji;

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu What The Frog

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *