Karciane Recenzje

Kwiki, ryki i ciumkanie

Recenzja gry „Stwory z Obory”

Data wydania: 2020
Liczba graczy: 2-5
Czas gry: 30 min
Sugerowany wiek: 13+
Wydawca: Muduko

„Chwytaj za widły, pora wyruszyć na gościniec!”- słysząc to zdanie wielu stwierdzi, że być może już kiedyś było to zasłyszane i że to swego rodzaju deja vu. Jedni mniej, lub bardziej trafnie zaczną przekopywać swój umysł w poszukiwaniu cytatów z lektur z czasów szkoły podstawowej (może „Chłopi”?) czy kultowych filmów animowanych („Shrek”?). Fani fantasy rozpoczną subtelne wyszukiwanie analogii do popularnego w ostatnim czasie uniwersum pewnego białowłosego osiłka, otoczonego gromadką potworów. Wszystkie te skojarzenia, jak i samo wrażenie deja vu są jak najbardziej uzasadnione. Oto dzisiaj powracają na bloga „Stwory z Obory”, które skupią w sobie esencję każdego ze wspomnianych elementów. Zapraszam do dalszej lektury recenzji.


Ogólny zarys

Moje pierwsze rozgrywki w „Stwory z Obory” miały miejsce jeszcze w czasach wersji prototypowej. Swoją opinią podzieliłem się z Wami na blogu, odsyłam do owego wpisu: Wieśniak – to brzmi dumnie – czym są Stwory z Obory? Sama wersja proptotypowa gry zbierała sporo pozytywnych opinii wśród testujących, stąd apetyt na wersję finalną wzrastał. Ostateczna została ona wydana na rynek przez wydawnictwo Muduko (dawniej „Trefl Joker Line”).

Żądni chwały wieśniacy w grze "Stwory z Obory"
Żądni chwały wieśniacy w grze „Stwory z Obory”

W trakcie rozgrywki zostaniemy przeniesieni w realia wiejskiego fantasy. Wczuwając się w postaci walecznych ale i żądnych chwały wieśniaków, będziemy kolekcjonować punkty chwały walcząc z potworami, tworząc na nie zlecenia, zastawiać karty pułapki czy też kupować punkty. Zwycięzcą zostaje osoba, która jako pierwsza zbierze 7 punktów, a jak wiadomo zarówno potwory jak i ludzie (współgracze) potrafią być nieprzewidywalni, więc nie zapowiada się sielankowa droga po zwycięstwo.


Mechanika i zasady

Szybki rzut okiem na zasady karcianki przedstawiają się następująco. Samo przygotowanie gry przebiega bardzo sprawnie. Karty dzielimy zgodnie z symbolami na rewersie w taki sposób, aby zakryte stanowiły 3 stosy: Targowisko, Wioskę i Gościniec. Każdy gracz dobiera po 2 karty postaci- jedna z nich będzie aktywna, druga zostanie wykorzystana zakryta jako miernik statystyk postaci. Dodatkowo gracze dobierają początkową pulę losowych kart Wioski na rękę, oraz odpowiednią liczbę miedziaków i żetonów zdrowia. Tura gracza składa się z następujących po sobie akcji: Targowisko, Wioska i Gościniec. Na Targowisku można zapatrzeć się w prawdziwe perełki z dziedziny broni, jak np. zatrute kolce, posrebrzany miecz, cep czy kołek osikowy. Dodatkowo jest też możliwość zakupu mikstur takich jak np. potjon, esencja z lisa czy z dzika. Elementy Targowiska dostępne do zakupu są jawne dla wszystkich (3 karty), a ich zestaw zmienia się wyłącznie w przypadku wykupienia przedmiotu/eliksiru przez jednego z graczy.

Kostka walki i dostępne w grze żetony
Kostka walki i dostępne w grze żetony
Postać gracza wraz z kartą statystyk, miedziakami i jedną bronią
Postać gracza wraz z kartą statystyk, miedziakami i jedną bronią

Na Targowisku można również przekupić zgromadzony motłoch i kupić punkt chwały, no bo jak podaje mądrość ludowa: „Kto bogatemu zabroni?”. W fazie Wioski gracz dobiera na rękę 1 losową kartę gry. Istnieje możliwość, wprowadzona w wersji finalnej, aby dobrać dodatkową kartę z Wioski, jednak aby to zrobić gracz pomija fazę Gościńca w swojej turze. Jest to użyteczne rozwiązanie, które szczególnie na początku przyspieszy budowanie ręki. Ostatnia akcja w turze to Gościniec, gdzie można dobrać losowe wydarzenie lub potwora. W przypadku wydarzenia, jego skutki wchodzą w życie natychmiastowo. Napotkanie potwora sprawi, że żądny chwały wieśniak musi zdecydować czy podejmuje wyzwanie i własnoręcznie rozprawi się z bestią, czy też wykorzysta podstęp i wystawi na niego zlecenie. Przed walką pozostali gracze mają możliwość wzmocnienia potwora przez zagranie zakrytej karty, a waleczny śmiałek sam w ciemno decyduje którą z zakrytych kart dobierze. Walka rozstrzygana jest przez porównanie wartości siły potwora z siłą broni/eliksirów oraz sumy rzutu kości zagranych przez gracza (oczywiście zgodny kolor kart ma znaczenie). W przypadku zlecenia, gracz wystawiający ma możliwość wzmocnienia potwora, przez zagranie do 3 zakrytych kart. Wieśniak, który pokonał potwora zgarnia przypisany do niego bonus- mogą to być zarówno miedziaki jak i punkty chwały.

Walka z dopakowanym kiszonką trollem
Walka z dopakowanym kiszonką trollem
Karty potworów
Karty potworów

Podsumowanie i ocena

„Stwory z obory” to gra, która posiada swój klimat, a jednocześnie jest uniwersalna, bo moim zdaniem przekrój grona jej odbiorców może być bardzo zróżnicowany. Czas trwania rozgrywki zamyka się w ok. pół godziny, przez co świetnie sprawdzi się jako lekka imprezówka, tytuł familijny, czy też filler pomiędzy bardziej złożonymi rozgrywkami. Instrukcja gry nie odstrasza swoją objętością, napisana jest logicznie i rozwiewa większość problematycznych kwestii. Rozgrywka przebiega dynamicznie i przyjemnie, bez przestojów. Dobrym rozwiązaniem jest wprowadzenie zasady umożliwiającej pociągnięcie 2 zamiast 1 karty z Wioski, co na początku umożliwi walecznemu wieśniakowi uzbrojenie się w bardziej zróżnicowane typy broni.

Gra nie pozbawiona jest losowości, mamy do czynienia z losowym doborem kart, czy też rzutem kością podczas walki. Jednakże mam poczucie, że nawet umiarkowani sympatycy losowości mogą przekonać się do tego tytułu, ze względu na to, że w trakcie gry mamy wiele opcji na jej ograniczenie. Przede wszystkim możemy zaopatrzyć postać w konkretny ekwipunek, a zdobyte punkty chwały stanowią nasz kapitał, który odblokowuje bonusy naszej postaci wzmacniając ją – krótko mówiąc, tak jak w życiu, zdobyte doświadczenie punktuje.

Dodatkowo doceniam w tym tytule możliwość „drugiej szansy” gry po wyczerpaniu wszystkich punktów zdrowia, których odzyskanie bywa problematyczne. To rozwiązanie z pewnością przysłuży się szczególnie rozgrywkom w familijnym gronie. Ze względu na swoją mechanikę, tytuł ten nie jest pozbawiony negatywnej interakcji, co dodaje rozgrywce rumieńców. Mamy możliwość m.in utrudnienia walki współgraczowi poprzez wzmocnienie bestii, zagranie pułapki i zgarnięcie bonusu za potwora, a co ciekawe możemy również anulować rzut kością wybranego gracza, tracąc za to własny punkt chwały. Możliwości są liczne, a wprowadzone przez autora karty specjalne to istotny plus rozgrywki.

Wyjątkowo nieprzyjemne karty świń
Wyjątkowo nieprzyjemne karty świń

Gra ma charakter humorystyczny, a komiksowe wykonanie kart przyciąga oko. Niejednokrotnie podczas rozgrywki wybuchniemy śmiechem czytając zabawne opisy na kartach gry. Jak wspominałem w moim pierwszym wpisie już w wersji prototypowej grafiki kart, w moim odbiorze były atrakcyjne, więc przeniesienie ich do wersji finalnej bez poprawek, było dobrym posunięciem. Gra nie zajmuje dużo miejsca ze względu na zawartość pudełka, więc moim zdaniem można było zaprojektować je w trochę bardziej poręcznym np. podróżnym rozmiarze.

„Stwory z Obory” to tytuł który świetnie się sprawdza w rozgrywce wieloosobowej. Przy 2 graczach rozgrywka nieco traci na atrakcyjności, w związku z tym, że łatwiej przewidzieć potencjalną strategię naszego rywala, zmniejsza się częstotliwość zmiany ekwipunku dostępnego na Targowisku, ale też z drugiej strony łatwiej efektywnie zgarnąć bonus za potwora wystawiając na niego zlecenie oraz zagrywając kartę specjalną, która przyzna nam bonus w sytuacji, gdy przeciwnik nie podejmie wyzwania. Dobrym pomysłem byłoby dodanie zasady, która zmieniałaby dostępny towar na targowisku. Przy mniejszej liczbie graczy, przez całą grę mogą na nim leżeć jedne i te same przedmioty.

Ten nieduży tytuł świetnie się sprawdza nie tylko w gronie początkujących graczy, ale i tych którzy z RPG-ami znają się nie od dziś i lubią od czasu do czasu sięgnąć po niewymagające, humorystyczne tytuły. „Stwory z Obory” świetnie łączą naszą rodzimą słowiańską mitologię z wiejskim dowcipem. Grę doceniłem zarówno na etapie prototypu i również teraz moje wrażenia są jak najbardziej pozytywne.

Do kogo adresowana?

Wielbicieli wszelkiego rodzaju parodii i gier „z jajem” w stylu „Munchkina”. Graczy nastawionych na rywalizację i wzajemne podrzucanie sobie świń (dosłownie). Fanów lekkich karcianek połączonych z elementami budowania postaci.
Wykonanie
Interakcja
Regrywalność
Skalowalność
Przyjemność z gry

Karty wykonane są solidnie. Kolorowe, komiksowe grafiki przyciągają oko, a humorystyczne przypisy sprawią, że nie przejdziemy obojętnie obok żadnej karty. Żetony standardowej jakości, nieco małe i mogą łatwo się zapodziać.

Odczuwalna negatywna interakcja między graczami, którzy w walce o zwycięstwo niejednokrotnie będą uciekać się do podstępów wprowadzonych przez karty specjalne. Liczne możliwości na pokrzyżowanie planów współgraczy m.in przez anulowanie rzutu kością czy podbicie statystyk potworów przed walką.

Dość duża ze względu na spory dobór ekwipunku, czy postaci. Karty potworów i wioski zasadniczo ograją się przy większej liczbie podejść, jak w przypadku każdej tego typu karcianki. Stworzenie dodatkowej tali potworów, czy postaci dla urozmaicenia rozgrywki pozostaje otwartym polem do popisu dla twórców gry.

Tytuł świetnie sprawdzi się w rozgrywce wieloosobowej, ze względu na wysoki poziom interakcji. Więcej kart do wyboru w starciach, czy częstsze podejmowanie zleceń na potwory. Gra nieco traci na atrakcyjności w rozgrywce 2-osobowej.

Stosunkowo wysoka biorąc pod uwagę humor na kartach, możliwość na psucie krwi rywalom, czy wydarzenia mogące pokrzyżować nam nagle plany. Dużo niespodzianek w momencie wyboru karty, którą podrzucili nam przeciwnicy.

Plusy:

  • Karty skrótów w jasny sposób obrazujące rozgrywkę;
  • Humor zawarty na kartach;
  • Karty specjalne dawkujące negatywną interakcję;
  • Możliwość kontynuowania gry, nawet po stracie wszystkich żyć;

Minusy:

  • Pudełko mogłoby być nieco mniejsze;
  • Lepiej działa w większym gronie graczy;

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuję wydawnictwu Muduko

2 Replies to “Kwiki, ryki i ciumkanie

  1. Gra bardzo ciekawa i całkiem złożona – to dobrze, bo dzięki temu rozgrywka będzie bardzo ciekawa i długo się nie znudzi. Super recenzja, pozdrawiam!

    1. Jak na tak prostą karciankę to faktycznie jest tu sporo zabawy. Dzięki bardzo, polecam się! 😉

Pozostaw odpowiedź Bartek Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *