Newsy & Opinie

„Slawia” – moje wrażenia po grze w Slavika 2.0

Niedawno miałem przyjemność poznać zasady oraz rozegrać partyjkę w karcianą grę „Slawia”. Wyszła ona spod ręki Marcina Wełnickiego, który był twórcą „Slaviki” – karcianki o podobnej mechanice, również w słowiańśkim klimacie. O ile w tę ostatnią dane mi było zagrać parę razy w przeszłości, to nie zapadła mi w pamięć jakoś szczególnie. Jedyne co wyniosłem z tamtej partii to nasycenie produkcji motywami i nazwami z naszej rodzimej mitologii. No bo ile razy można grać w kolejne tytuły z feniksami, czy minotaurami, które choćby miały lasery na głowach to naszym strzygom do pięt nie dorastają, bo nasze jest lepsze i basta!

Od razu podkreślam, że miałem okazję rozegrać tylko jedną partię więc moje doświadczenie z tym tytułem jest powierzchowne i bazuje raczej na pierwszych odczuciach. O czym traktuje sama produkcja? Jak już wspomniałem to gra karciana w klimacie rodem z filmu „Stara Baśń”. Niedoceniany temat, jakim jest słowiańska mitologia jest tu szeroko podjęty i zachęca do jego większego zgłębienia. Każdy z graczy dysponuje ręką bohaterów, którzy różnią się względem siebie siłą i posiadanymi zdolnościami oznaczonymi za pomocą prostych symboli. Naszym zadaniem będzie poszukiwanie wszelkiej maści strzyg, upiorów, wiwern i wszelkiego plugastwa, z którym należy rozprawić się w jedyny słuszny sposób. Podobnym zajęciem parał się pewien siwowłosy wilk z Rivii, zanim to było modne. On jednak za taką usługę pobierał worek orenów, no bo kto to widział, żeby ratować innych za frajer, a samemu żyć satysfakcją z pracy. Tutaj, jak widać rzeczywistość się odwróciła bowiem nasze drużyny walczyć będą o punkty sławy, które zadecydują o wygranej danego klanu. W tym celu będziemy musieli wysłać naszych stronników do mrocznych jaskiń, lasów czy grodów, w celu wytępienia panoszącego się tam ścierwa i odebrania za to należytej nagrody.  Grę odmierza tor czasu przedstawiony za pomocą mapki z fazą dnia i nocy.  Każda walka posuwa samą grę naprzód, jak i zwiększa przewagę danego gracza w wyścigu po zwycięstwo. Co do negatywnej interakcji to jest jej tu trochę, jednak musimy pamiętać, że to często dzięki obecności postaci innych graczy w danym miejscu będziemy w stanie pokonać czyhające tam poczwary. Jeśli chodzi o grafiki to nie można się do nich specjalnie przyczepić, ale też nie zachwyciły mnie szczególnie. Jednym słowem mogę rzec, że zostały wykonane poprawnie, ale to rzecz gustu więc nie będę w tej kwestii szczególnie czepliwy. Klimat na pewno wprowadzają takie typowo staropolskie nazwy jak Tęgosz, czy Bolibór. Niestety ja nie miałem okazji tego doświadczyć, gdyż grałem w wersję angielską, a więc o klimat się nawet nie otarłem. Szkoda, bo tu pojawia się pytanie czy jest w ogóle sens tłumaczenia takich określeń, które w każdym innym języku tracą swoją magię i unikalny ryt.

Temat, jakim jest mitologia słowiańska i motywy zaczerpnięte rodem z różnych podań i legend są bardzo ciekawe i na pewno wielu zachęcą do sięgnięcia po ten tytuł. Mimo krótkiego kontaktu z poprzedniczką mam wrażenie, że obie wersje nie różnią się znacząco i nie wprowadzono poważniejszych zmian, a jedynie doszlifowano pewne mechanizmy. Gra osiągnęła pełne finansowanie 4 lipca 2018 roku i widać, że wiele osób wyczekuje jej z niecierpliwością, szczególnie, że chodzą słuchy o rozszerzeniach wprowadzające m. in. nowe tryby gry. Czy „Slawia” to tytuł dla mnie? Ciężko powiedzieć po tak krótkim i powierzchownym kontakcie. Być może to dobry moment na odświeżenie sobie „Slaviki” – poprzedniej wersji. Więcej na pewno będę mógł powiedzieć po szerszym zapoznaniu się z nową grą Marcina Wełnickiego. Póki co zachęcam do wspierania tego projektu i śledzenia postępów w jego wydaniu.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *