Recenzje

Noc żywych trupów

Recenzja gry planszowej „Atak Zombie”

 

Data wydania: 2014
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: ok. 60 min
Sugerowany wiek: 12+
Wydawca: Fox Games

„Atak zombie” to druga po „Martwej Zimie” gra, która wprowadziła mnie w klimaty utarczek z truposzami. To co w pierwszej chwili zwróciło moją uwagę to pudełko, na którym brak jakichkolwiek opisów zawartości. Jedyne co znajdziemy to próbujące wydostać się na zewnątrz umarlaki. To idealnie oddaje atmosferę rozgrywki, bowiem przyjdzie nam odpierać zmasowane ataki zombie, które będą wdzierać się każdą wolną szczeliną. Czemu zawsze zależy im na tym żeby dopaść żywych? Nie mam bladego pojęcia. Wiem za to jakie wrażenia można wynieść po rozegraniu partii w „Atak zombie”. Jeśli też Was to interesuje to zapraszam do dalszej lektury recenzji.

I zaczynamy...
I zaczynamy…

To co warto podkreślić przy wprowadzeniu do tej gry to fakt, że jest ona polskiej produkcji. Myślę że to istotne, jako że nie codziennie wpadają mi w ręce rodzime produkcje. Po otwarciu pudełka naszym oczom ukazują się pionki, instrukcja, żetony zasobów oraz bezlitosnych zombie, którzy będą próbowali sforsować nasze lokacje pod osłoną nocy. Uwagę przykuwają cztery  klimatycznie zaprojektowane plansze graczy, plus jedna główna przedstawiająca miasto oraz wyznaczająca rundy i aktywność truposzy. Opakowanie zawiera też karty wydarzeń oraz znalezisk, które pomogą nam utrzymać się w swoich placówkach. Myślę, że warto jeszcze na chwilę wrócić do wspomnianych plansz graczy, na których głównie toczyć się będzie nasza rozgrywka. Są to cztery różne lokacje, które zostały przekształcone w prowizoryczne schrony. Grafiki wykonane są w unikalny sposób. Całość jest przygnębiająca i szara, wygląda jak naszkicowana ołówkiem. To świetnie oddaje nastroje w jakich znajdowaliby się obrońcy takiego miejsca. Mimo, że na planszach przedstawiono różne budynki, takie jak: szkoła, kościół, fabryka i farma; nie zmienia to w żaden sposób możliwości działania gracza. Jednym słowem, każda lokacja posiada te same punkty obrony i produkcji, różnią się  one jedynie wyglądem.

Cała rozgrywka toczy się w trybie dnia i nocy, w czasie których będziemy musieli odpowiednio wzmocnić naszą obronę, aby odeprzeć hordy nieumarłych. Za dnia będziemy mogli zaplanować nasze działania, po zmierzchu natomiast przyjdzie czas na odparcie ataku. Nasz cel to przetrwanie do czasu ewakuacji z przynajmniej jednym człowiekiem w bazie. Jeśli zombie wedrą się na nasz teren będą pożerać ludzi, a kiedy zginą wszyscy – odpadniemy z gry. Nasza aktywność na planszy będzie zależała od ilości obrońców, których zgromadzimy w naszej placówce. Będziemy mogli zwiększać ich liczbę w czasie trwania gry. Będzie to niezwykle pomocne, gdyż przyda się każda para rąk do pracy. Z drugiej zaś strony zaludniony obóz to większy hałas, który zwabi więcej truposzy w nasze skromne progi. Ludzi będziemy mogli wysyłać do produkcji żywności, leków, amunicji, czy paliwa. Zdobyte lub wyprodukowane surowce posłużą nam głównie do wzmocnienia naszej barykady. Istotne okażą się beczki, które będą tworzyć pierwszą linię obrony przed zombie. Modyfikacje do rozgrywki wprowadzać będą karty wydarzeń, które będą zagrywane przez pierwszego gracza, w każdej turze. Mogą one zarówno ułatwić nam działania danego dnia, bądź też wprowadzić niemałe zamieszanie i napsuć krwi.

Przykładowe karty wydarzeń
Przykładowe karty wydarzeń

 

Dzielni pogromcy zombie wolą pozostać anonimowi
Dzielni pogromcy zombie wolą pozostać anonimowi

Czas dnia pozwala nam przygotować się na zbliżające zagrożenie jakim są tytułowe zombie. Mogą oni nacierać na nasz obóz z trzech punktów, które należy solidne uzbroić. Po rzucie kostką i wprowadzeniu modyfikatora, żetony przeciwników rozkłada się zgodnie z zasadą równowagi co oznacza, że na każdej barykadzie musi być ich tyle samo. Kiedy już to nastąpi porównuje się siłę obrony barykady, przeciw sile ataku zombie. Poszczególne beczki można wyposażyć w wyprodukowane surowce co wzmacnia ich odporność i zapewnia dodatkowe efekty eliminujące przeciwników. Codzienne utarczki z zombie to  jednak dziecinna igraszka w porównaniu z tym co wydarzy się w rundach 5,10 i 15. Gracze będą musieli stawić czoła atakowi hordy, która bez względu na siłę obrony będzie wdzierać się do naszej siedziby. Przed wspomnianymi atakami następują dwa rzuty kostką (z pominięciem modyfikatora), które determinują liczbę umarłych przed naszą bazą.  Te momenty będą szczególnie wymagające dla graczy, dlatego warto planować naszą obronę pod tym kątem już od pierwszych tur.

Przykładowe rozłożenie planszy i elementów
Przykładowe rozłożenie planszy i elementów

 

Plansza miasta i dostępne na niej zasoby
Plansza miasta i dostępne na niej zasoby

Na pochwałę w tej grze zasługują na pewno nastrojowe grafiki na planszach graczy reprezentujące poszczególne kryjówki obrońców. Mroczny i ponury klimat wręcz wylewa się z nich nadając atmosferę przerażenia i osamotnienia w oblężonej przez zombie lokacji. Elementem, który modyfikuje rozgrywkę są karty wydarzeń, wprowadzane do gry przez poszczególnych graczy (w zależności od pierwszeństwa). Mogą one zapewnić nam dodatkowe korzyści, jak i wprowadzić utrudnienia, które sprawią, że  będziemy musieli zwiększyć nasze wysiłki. Jest to coś co pozwoli nam wpłynąć na rozgrywkę i nada jej kierunek. Fakt, że ma na to szanse każdy gracz, który w danej chwili jest pierwszy, wyrównuje szanse między uczestnikami gry. Dzięki temu czynnikowi każda runda będzie różnić się w pewien sposób od poprzedniej – zabieg zdecydowanie na plus.

Przykładowe karty wydarzeń
Przykładowe karty wydarzeń

Jeśli chodzi o słabe strony tej gry, to tu niestety można rozpisać się nieco szerzej. Przede wszystkim „Atak Zombie” to w dużej mierze gra schematyczna. Zbieranie surowców, pozyskiwanie ludzi, czy uzbrajanie barykad to bardziej zabawa w kalkulacje i matematyka, aniżeli wczuwanie się w klimat i dobra zabawa. Skrupulatne liczenie siły zasieków przeciw sile zombi nijak się ma do atmosfery grozy, którą w zamyśle miał nieść ten tytuł. Wszystko to może sprawić, że gorączkowo wyczekiwać będziemy ostatniej rundy, a może nawet cieszyć się z tego że w końcu zginęliśmy. O ile w grze o tej samej tematyce „Martwa Zima” zbieranie pożywienia dla koloni jest wyzwaniem, dającym dużo satysfakcji, tak tutaj jest to zwyczajnie uciążliwe powtarzanie tego samego. Logika podpowiada, że mając więcej ocalonych w punkcie obrony powinniśmy mieć więcej możliwości rozwoju, tak tu połowa lub większość zmuszona będzie „zmarnować” kolejkę na polach z pożywieniem. De facto jest to gra w zbieranie i utratę surowców, co nie daje większej frajdy i znacznie ogranicza możliwości. Choć grafiki na planszach cieszą oko, to nie da się tego powiedzieć o żetonach surowców. Ich design zupełnie odstaje od treści gry. Żetony zombie na pewno byłby ciekawsze, gdyby wszystkie nie były kalką. Kopiuj-wklej w tym wypadku sprawiło, że równie dobrze można byłoby użyć kapsli po piwie.

Choć „Atak Zombie” to ciekawie zapowiadający się tytuł, z którym wiązałem duże nadzieje, to nie mogę ukryć swojego rozczarowania. Klimatyczna gra o zombie okazała się średniakiem z kiepską mechaniką i mało wciągającą rozgrywką. Nie mam poczucia straconego czasu, jednak po rozegraniu kilku partii mam wrażenie że tytuł ten nie ma już nic więcej do zaoferowania. 5/10 to jedyna ocena, którą mogę dać mimo najlepszych chęci. W tym wypadku szybkie pożarcie przez zombie nie wydaje się najgorszym zakończeniem.


Ocena: 5/10

Plusy:

  • Klimatyczne grafiki na planszach graczy;
  • Możliwość modyfikowania rozgrywki przez karty wydarzeń;

Minusy:

  • Schematyczna rozgrywka, może się szybko znudzić;
  • Większe skupienie na podliczaniu, niż na klimacie horror survivalu;
  • Żetony surowców odstające graficznie od całości;
  • Wszystkie żetony zombie mają tę samą grafikę;

0 Replies to “Noc żywych trupów

  1. Jak zaczęłam czytać tą notkę, pomyślałam, że gra brzmi całkiem ciekawie, ale ostatecznie mój entuzjazm zmalał. 🙂 Do martwej zimy jej zdecydowanie daleko, ale martwa zima bardzo wysoko stawia poprzeczkę, bo ma rozbudową mechanikę i wiele dodatkowych elementów, które sprawiają, że jest bardziej urozmaicona.
    Fajnie, że tu trafiłam, z niecierpliwością czekam na kolejne recenzje. 🙂

    1. Niestety, ale schematyczne odgrywanie tur w tej grze zabija wszystko włącznie z klimatem zombie apokalipsy. Zgadzam się, że „Martwa Zima” to trochę bardziej rozbudowany tytuł i poza głównym motywem to jednak niewiele jest cech wspólnych. Fajnie zagrać w „AZ”, jednak ten tytuł nie zatrzymuje na dłużej 🙂
      Cieszę się również, że tu zajrzałaś! 🙂 Nowe wpisy pojawiają się co tydzień. Zachęcam też do śledzenia FB, gdzie wrzucam też newsy planszówkowe 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *